Ha! No to im się dostało! Dzięki za pomoc. Gdyby nie ty, te gnojki już dawno by mnie pożarły. Jednak dobry z ciebie stalker... Przepraszam, że się wtedy wkurzyłem, ale mogłeś mi wcześniej powiedzieć, że jesteś z SBU.
Drobiazg. Wracajmy lepiej do obozu wojskowego - tam jest bezpieczniej.
Tak, na pewno wyjdę na tym lepiej, niż samotnie pałętając się po Prypeci.
No to chodźmy.
Muszę tu coś skończyć, ale ty idź. Obóz mieści się w budynku pralni.
Muszę już iść.
Czekaj... Weź to... To najporządniejszy karabin maszynowy w Zonie.
A ty go już nie potrzebujesz?
Zawsze znajdę coś do odpędzenia paru mutantów. Poza tym postanowiłem wrócić - Garri zabierze mnie do Jupitera. Więc tobie bardziej się przyda. Weź go i niech ci dobrze służy.
Powodzenia.
Dzięki, to świetna broń.
Ha! Nie świetna, tylko najlepsza w Zonie. Jest zmodyfikowana, więc trochę przyciężka, ale w końcu z takim działkiem nie będziesz musiał biegać - to wróg będzie zmykał!
Cześć.
Super!
Dokąd poszedł Zulus?
Odszedł... Poprosił, żebym zabrał go do Jupitera, i rozdzieliliśmy się niedaleko niego. Nie powiedział mi, dokąd idzie.
Czekaj... Spotkało mnie coś nieprzyjemnego i chcę ci o tym opowiedzieć... Paru najemników poprosiło, żebym poprowadził ich do Prypeci. Najpierw skusili mnie grubą kasą, ale szybko się zorientowałem, że wdepnąłem w miękkie i brązowe... Nawet na chwilę nie spuszczali mnie z oka i grozili mi bronią. W pobliżu Prypeci udało mi się uciec, ale teraz muszą już być w mieście, więc uważaj.
Słyszałeś może, o czym ci najemnicy rozmawiali?
Trochę słyszałem. Na pewno nie zamierzali puścić mnie żywcem, więc nie ukrywali swoich planów. Rozmawiali głównie o spotkaniu z ludźmi klienta, którzy mieli przedstawić im przedmiot i cel ich misji.
Gdzie ma się odbyć spotkanie?
Niedaleko stąd, na dziedzińcu osiedla.
Dzięki za informację.
Wspomniałeś o najemnikach - słyszałeś, o czym rozmawiali?
Trochę słyszałem. Na pewno nie zamierzali puścić mnie żywcem, więc nie ukrywali swoich planów. Rozmawiali głównie o spotkaniu z ludźmi klienta, którzy mieli przedstawić im przedmiot i cel ich misji.
Gdzie ma się odbyć spotkanie?
Niedaleko stąd, na dziedzińcu osiedla.
Rozmawiałem z naukowcami o kombinezonie - poszukaj Hermana, powie ci, co i jak.
Dobra... Gdzie ma dojść do spotkania?
Niedaleko stacji Janów, u Zulusa.
Tam roi się od stalkerów! Odprowadź mnie, bo jeśli pójdę sam, mogę mieć kłopoty. Jeśli ze mną pójdziesz, nie zastrzelą mnie, bo cię znają.
Do którego punktu ewakuacyjnego poszedłeś?
Niestety nie mogę o tym rozmawiać - to ściśle tajne.
Chodźmy do Zulusa.
Dobra. Ale najpierw musimy iść do Hermana po ten naukowy kombinezon.
Chodźmy.
Poszedłbym... Ale tam jest emisja. Może trochę poczekamy?
Jak tu trafiłeś?
Mój helikopter rozbił się o warsztat fabryki Jupiter i runął do środka przez dach. Tylko ja przeżyłem - udało mi się wydostać z Jupitera i dotrzeć do najbliższego punktu ewakuacyjnego, ale nikogo tam nie było. A potem spotkałem Garriego, który zaprowadził mnie do bunkra.
Żeby dotrzeć do Prypeci, będziesz potrzebował kombinezonu z aparatem tlenowym z zamkniętym obiegiem powietrza..
Co tu robisz?
Mam rozkaz udać się do punktu ewakuacyjnego, ale w Zonie jest zbyt niebezpiecznie. Jestem pilotem, nie szturmowcem! Dlatego tu czekam - mam nadzieję, że zabiorą mnie stąd, kiedy operacja zostanie wykonana.
Zbieram oddział, z którym wybiorę się do Prypeci. Przyłączysz się?
Do Prypeci? A wiesz, że chyba tak... Może ktoś z naszych przeżył i zdołał tam dotrzeć... W Prypeci jest punkt ewakuacyjny, więc właściwie to tam powinienem iść. Samemu mi się nie uda, ale z twoim oddziałem mogę spróbować.
Jesteś gotowy?
Można tak powiedzieć.
Witaj, stalkerze.
Cześć.
Witaj.
Witaj, stalkerze.
Skąd masz mundur wojskowy?
Ha... Już chyba wszyscy wiedzą o katastrofie helikopterów wojskowych... Jestem porucznik Sokołow, pilot jednego z nich.
Jeśli chodzi o tego wartownika...
Jego sygnał dochodzi ze starego sklepu spożywczego, ale on nie odpowiada... Może stracił nadajnik... Trudno to stwierdzić na pewno. Musimy go znaleźć...
Dziękuję, pułkowniku! Chyba dam radę.
Co do tego wartownika...
To wszystko przez tego kontrolera... Pewnie to samo przydarzyło się oddziałowi zwiadowczemu. Powystrzelali się nawzajem... To jedne z najgorszych stworzeń w Zonie, a w dodatku nigdy nas nie szkolono do walki z nimi. Kontroler zupełnie nas zaskoczył i znowu straciliśmy ludzi...
Przynajmniej ten kontroler jest już załatwiony.
Mam nadzieję, że teraz wszystko się trochę uspokoi... Dziękuję wam za pomoc, majorze. Ta misja musiała was kosztować mnóstwo amunicji... Znajdźcie porucznika Kiryłowa, niech was zaopatrzy w potrzebny sprzęt.
Dziękuję, pułkowniku!
Nie trzeba się niepokoić, pułkowniku... Rozprawię się z tym mutantem.
Czy mogę poznać więcej szczegółów misji?
Kim on jest?
Jeśli szybko nie znajdziemy źródła zakłóceń, pozostanie nam już tylko czekać na śmierć. Pierwszy zmasowany atak Monolitu rozniesie wojsko na strzępy... A operacja skończy się totalną klęską.
Postaram się jak najszybciej znaleźć źródło.
No i co, majorze? Znaleźliście źródło zakłóceń radiowych?
Nie, wciąż nad tym pracuję...
Garri opowiedział mi o incydencie z najemnikami...
Tak, mi też o nim opowiedział... Jak tylko uciekł, schronił się tutaj ze strachu przed pościgiem. Na szczęście - dla niego i dla nas - najemnicy go nie znaleźli. Obserwujemy miejsce, w którym mają się spotkać z ludźmi klienta, ale na razie spokój... Chciałbym wiedzieć, po co ci najemnicy tu przyszli.
Mam informację, że szukają tajnego laboratorium w Prypeci.
Tajnego laboratorium, tutaj, w Prypeci? Ale skąd się tego dowiedziałeś?
Z notesu najemnika na Zatonie. Potwierdziła to też opowieść, którą usłyszałem od stalkera zwanego Wujkiem Jarem.
Hm... Wiesz o czymś jeszcze?
Szukają laboratorium centralnego. W toku śledztwa udało mi się poznać jego współrzędne...
Jeśli to prawda, to znaczy, że oprócz zombi i fanatyków mamy jeszcze jednego wroga... Musimy zdecydować, co dalej.
Trzeba obserwować spotkanie i jeśli się da, wyeliminować przedstawicieli klienta - dzięki temu nikt przez jakiś czas nie wejdzie do laboratorium X8.
To dobre rozwiązanie, bo chociaż nie dowiemy się, kto jeszcze wie o laboratorium, przynajmniej zadbamy o to, że nie znajdą go najemnicy. Jednak ci ostatni szybko zareagują i będą dla nas zagrożeniem. Jeśli się uda, zlikwiduj obydwa cele. Wyślę z tobą porucznika Kiryłowa.
Dobrze.
Zaraz, może powinniśmy się zdecydować na drugi cel.
Trzeba zdecydować, który cel jest ważniejszy.
Musimy zlikwidować przywódcę najemników - jeśli tego dokonasz, pozbawiony szefa oddział nie będzie już stanowił dużego problemu.
To niezłe rozwiązanie, ale posłaniec prawdopodobnie ucieknie i przekaże informację o laboratoriach gdzieś indziej, więc najemnicy i tak w końcu tam dotrą. Jeśli się uda, zlikwiduj obydwa cele. Wyślę z tobą porucznika Kiryłowa.
Nie mam na to czasu.
Z notesu najemnika na Zatonie.
Z historii, którą opowiedział mi Wujek Jar, stalker ze stacji Janów.
Co do najemników...
Świetna robota - obydwa cele zabite. Teraz najemnicy nie będą wchodzić nam w drogę i przestaną interesować się laboratorium. Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
Dobrze, teraz, gdy ich szef nie żyje, najemnicy nie będą już dla nas problemem. Ale skoro ludzie klienta uciekli, mogą zjawić się w laboratorium. Nie trać czujności... Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
Dobrze - teraz, gdy nie żyje osoba, która znała położenie laboratorium, najemnicy go nie znajdą. Ale wątpię, żeby opuścili Prypeć, co oznacza, że będą dla nas zagrożeniem. Nie trać czujności... Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
A więc w ostatniej chwili zmieniłeś cel? Cóż, decyzja była słuszna. Teraz, gdy ich szef nie żyje, najemnicy nie będą już dla nas problemem. Ale skoro ludzie klienta uciekli, mogą zjawić się w laboratorium. Nie trać czujności... Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
A więc w ostatniej chwili zmieniłeś cel? Cóż, decyzja była słuszna. Teraz, gdy nie żyje osoba, która znała położenie laboratorium, najemnicy go nie znajdą. Ale wątpię, żeby opuścili Prypeć, co oznacza, że będą dla nas zagrożeniem. Nie trać czujności... Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
To nie poszło najlepiej. Przywódca najemników żyje, człowiek klienta też. Teraz najemnicy o nas wiedzą i będą dla nas takim samym zagrożeniem, jak siły Monolitu. A w dodatku znają położenie laboratorium, więc ich pojawienie się w nim jest tylko kwestią czasu. Nie trać czujności... Możesz zatrzymać karabin. A tu masz do niego trochę amunicji.
Przygotujcie żołnierzy, pułkowniku. Jestem gotowy.
Dobrze. Osłaniajcie Striełoka, majorze. My sami o siebie zadbamy.
A więc... Z nas wszystkich to wy i Striełok macie największe doświadczenie w Zonie. Różnica polega na tym, że o doświadczeniu Striełoka krążą tylko pogłoski, a w was od razu można poznać zawodowca. Chcę powiedzieć, że na was liczę, majorze. Miejcie Striełoka na oku - niewielu nas już zostało.
Oddział gotów do wyruszenia. Czekamy już tylko na was, majorze.
Zdaje się, że wszystkie świry już nie żyją. Łap karabin i wynośmy się stąd, dopóki jeszcze możemy.
Brzmi rozsądnie.
Jestem gotów, ruszajmy.
Dobrze. Oddział jest gotowy.
Ruszamy.
Musimy poczekać. Nie chcę stracić ludzi przez emisję.
Nazywam się kapitan Tarasow. Może i jesteście majorem, ale to ja tu dowodzę i moje rozkazy nie podlegają dyskusji. Zależy od tego życie całego oddziału. Plan jest następujący: zajmujemy pozycję w zachodniej części szpitala i czekamy na pojawienie się sił Monolitu. Musimy działać szybko, żeby nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi.
Przyjąłem, chodźmy.
Dobrze. Oddział jest gotowy.
Ruszamy.
Musimy poczekać. Nie chcę stracić ludzi przez emisję.
Czekajcie, kapitanie, nie jestem jeszcze gotowy.
Coś nowego na froncie zakłóceń?
Namierzyłem wiele źródeł, jedno z nich jest gdzieś w pobliżu. Jeśli zostanie zniszczone, może nam się udać porozumieć z dowództwem.
Obliczyłem współrzędne źródła zakłóceń. To musi być jakiś wyspecjalizowany przekaźnik wysokich częstotliwości, może nawet mikrofal.
Zniszczone przez ciebie urządzenie było źródłem zakłóceń - jest ich pewnie mnóstwo, ale udało nam się już odzyskać kontakt z dowództwem.
Powiedz mi o sygnale.
Sygnał pojawia się i znika, ale za każdym razem pojawia się coraz bliżej bazy.
To wszystko?
Niezupełnie - chodzi o to, że sygnał jest przekazywany na częstotliwościach rzadko używanych do komunikacji radiowej.
Rozumiem.
Weź tę broń i naboje... Na razie możesz się wyluzować - będę obserwować pozycję z drugiej strony i dam ci znać, jak tylko się pojawią.
Dobrze.
Witam. Jestem porucznik Kiryłow. Odpowiadam za konserwację broni i skład amunicji.
Macie jakieś naboje?
Tak, kilka dni temu włamaliśmy się do magazynu Monolitu, który był wyładowany amunicją do każdego typu broni, jaki można znaleźć w Zonie... Ciekawe, skąd mają tyle broni... Sądzę, że musi im ją sprzedawać któryś ze strażników...
Możecie też naprawić moją broń?
Oczywiście. Jesteśmy szkoleni w naprawianiu wszelkiego rodzaju broni.
Rozumiem.
Witam.
Skąd się wziął ten ból głowy...
Oto chwila prawdy - ciekawe, czy wyjdziemy z tego cało...
Potrzebuję amunicji.
Nie ma sprawy... Co wam dokładnie potrzebne?
Naboje do pistoletu 9x18...
Proszę... Coś jeszcze?
Proszę...
Naboje do pistoletu 9x19...
Naboje do pistoletu 11.43x23...
Naboje do strzelby.
Naboje do karabinu szturmowego 5.45x39...
Naboje do karabinu szturmowego 5.56x45...
Naboje do karabinu szturmowego 9x39...
Naboje do karabinu snajperskiego...
Naboje do karabinu maszynowego...
Nie mogę dać wam już nic więcej, majorze... Pułkownik wydał rozkaz, żeby oszczędzać naboje.
Dobrze, nieważne.
Potrzebuję granatów.
Nie ma sprawy... Jakie granaty są wam potrzebne?
Granaty ręczne.
Proszę...
Amunicja do wyrzutni VOG-25.
Amunicja do wyrzutni M209.
Właściwie nieważne
Nie mogę dać wam już nic więcej, majorze... Pułkownik wydał rozkaz, żeby oszczędzać naboje.
Potrzebuję pomocy medycznej.
Chętnie pomogę. Zobaczmy...
Proszę bardzo, jesteście już zdrowi i gotowi do akcji.
Jak się czujecie po tym, co się stało?
Teraz już dobrze... Po tym, co zaszło w przedszkolu, byłem w szoku, ale jak tylko zaczęła się emisja, szybko odzyskałem świadomość.
Witam.
Najważniejsze, żeby dotrzeć do helikopterów.
Potrzebuję środków medycznych.
Zobaczmy, co tu mamy. Proszę...
Przykro mi, niewiele już mi zostało, więc nie mogę dać nic więcej.
Monitorowaliśmy twój sygnał radiowy.
Tak. Skontaktowałem się ze stalkerem imieniem Przewodnik. Powiedział mi, jak dotrzeć do tego miejsca podziemnymi tunelami.
Kim jest Przewodnik?
To legendarny stalker - podobno jest w stanie zaprowadzić do każdego miejsca w Zonie. Chłopaki z wojska mają szczęście, że go spotkali - bez niego długo by nie przeżyli.
Skąd wiedziałeś, że wojsko tu jest?
Przewodnik mi powiedział - to on przyprowadził tu Kowalskiego i jego oddział.
Rozumiem.
Jakie informacje chcesz przekazać rządowi?
Dużo ich jest... Jestem pewien, że posiadane przeze mnie informacje mogłyby posłużyć do zniszczenia Zony. Myślałem, że dam radę zrobić to sam... Ale okazało się, że to znacznie bardziej skomplikowane. Ludzie, którzy to zaczęli, stracili władzę... wszystko wyjaśnię, kiedy stąd wyjdziemy.
Co widziałeś w sarkofagu?
To oszustwo... Monolit, Spełniacz Życzeń, to wszystko kłamstwo, urządzenie, które zwodzi umysł. A stojący za tym ludzie ukrywają się gdzieś indziej...
Wiesz, kto za tym stoi?
Może tak, może nie... Już nie wiem, w co wierzyć... Mimo to odkryłem więcej, niż chcieli.
Dobrze, dość już o tym.
Podzielę się wszystkim, co wiem. O ile te informacje dotrą do odpowiednich ludzi.
W drodze tutaj znalazłem schowki twojej grupy...
Ciekawe, jak zdołałeś je znaleźć... W środku powinny być różne zapiski, znalazłeś coś takiego?
Tak, znalazłem trzy notatki.
Dziękuję... Duch i Kieł byli moimi przyjaciółmi... Razem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Niestety obydwaj zginęli. Po powrocie rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom... Ale nieważne, to już przeszłość... Teraz muszę zadbać o to, żeby ich śmierć nie poszła na marne.
Tak, oto twoja wiadomość do Ducha.
Dziękuję... Duch był moim przyjacielem... Razem z nim i Kłem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej... Po powrocie z centrum rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak, oto wiadomość Kła do ciebie.
Dziękuję... Kieł był moim przyjacielem... Razem z nim i Duchem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej... Po powrocie z centrum rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak, oto twoja wiadomość do Kła.
Dziękuję... Kieł był moim przyjacielem... Razem z nim i Duchem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej... Po powrocie z centrum rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak, oto twoja wiadomość do Ducha i wiadomość Kła do ciebie.
Dziękuję... Duch i Kieł byli moimi przyjaciółmi... Razem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Niestety obydwaj zginęli. Po powrocie rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak, oto twoje wiadomości do Ducha i do Kła.
Dziękuję... Duch i Kieł byli moimi przyjaciółmi... Razem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Niestety obydwaj zginęli. Po powrocie rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak, oto twoja wiadomość do Kła i wiadomość Kła do ciebie.
Dziękuję... Kieł był moim przyjacielem... Razem z nim i Duchem zdołaliśmy przejść koło Zwęglacza i dotrzeć do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej... Po powrocie z centrum rozdzieliliśmy się - ja byłem ranny i zostałem z Doktorem na bagnach. Więcej ich nie zobaczyłem... Niedługo później dowiedziałem się, że Kła zabili najemnicy, a Duch zginął, bo zaufał naukowcom...
Tak. Niestety nie mam ich przy sobie.
Zobaczmy... Macie problem, majorze... Znaczy - pewnie zaliczylibyście badanie lekarskie do programu kosmicznego, ale poza tym jesteście w okropnym stanie! Ha!
Chodźcie, majorze. Ludzie z Monolitu nie będą czekać.
Majorze, zaginął nam wartownik - opuścił swój posterunek. Jego sygnał dochodzi ze sklepu spożywczego, ale on sam nie odpowiada. Bóg jeden wie, co tam się stało. Może dzieciak spanikował - katastrofa helikoptera porządnie nim wstrząsnęła. Sprawdzicie dla mnie ten sygnał?
Tak.
Niczego nie obiecuję.
Majorze, musimy znaleźć oddział zwiadowczy.
Razem z oddziałem szturmowym musicie się udać do obiektu A17 - kapitan Tarasow wszystko wam pokaże. Celem są dwa połączone przejściem skrzydła szpitala. Bojownicy Monolitu są obecnie w zachodnim skrzydle. Wy macie urządzić zasadzkę w tym drugim. Powinni mieć ze sobą karabin, pewnie znajdziecie go u największego świra.
Zapewne dowódcą oddziału. Chłopcy widzieli, jak wygłasza swoim ludziom kazanie. Dosłownie! Bądźcie ostrożni, nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać.
Przyjąłem, pułkowniku.
Witam. Pułkownik Kowalski, dowódca tego oddziału.
Major Diegtiariow, SBU. Jestem upoważniony do przeprowadzenia śledztwa w sprawie klęski operacji Tor Wodny.
Rozumiem. No to posłuchajcie, majorze. Operacja Tor Wodny poszła w diabły razem z naszymi śmigłowcami. Połowa moich chłopaków nie żyje i nie mamy łączności z dowództwem. Ja też chcę się dowiedzieć, dlaczego operacja się nie powiodła.
Jakieś pomysły?
Jedynie taki, że helikoptery zostały zestrzelone. Zestrzelone za pomocą niezwykle potężnej broni, o której niewiele wiemy. Bojownicy Monolitu użyli jej przeciwko nam podczas pierwszego szturmu na CEJ... Zamierzam zdobyć taką broń i dokładnie ją zbadać. Jeśli chcecie się włączyć do akcji, to grupa szturmowa czeka właśnie na mój sygnał do wyruszenia za wyśledzonym przez nas oddziałem Monolitu, który ma jedno z tych dział. Co wy na to?
Zgadzam się, pod warunkiem, że podzielicie się ze mną wszystkimi informacjami i zapewnicie zupełną swobodę działania.
Mam informację na temat niezidentyfikowanej broni, to karabin Gaussa.
Świetnie! Jak on działa? Można z niego zestrzelić helikopter?
Technicznie rzecz biorąc, tak, ale przyspieszona kula zostawiłaby w helikopterach dziury, a niczego takiego nie znaleźliśmy.
Cholera... A więc to ślepy zaułek. Nie mam już innych pomysłów. Teraz możemy już tylko siedzieć na tyłkach w samym środku tej powalonej Zony i liczyć na to, że po nas przyjdą... Dobra, koniec narzekania. Skupmy się na tym, na co możemy mieć wpływ tu i teraz. Dzięki wam, majorze, wiemy już, że ukrywanie się nie uchroni nas przed tymi przyspieszonymi kulami, a to już coś. Więc należą się wam podziękowania. Skontaktuję się z wami, jak dowiemy się czegoś nowego.
Technicznie rzecz biorąc, tak, ale Ogończa 4 i 5 rozbiły się z powodu awarii elektroniki. Przyspieszone kule nie mogłyby tego spowodować.
Jak idzie operacja?
Sierżant Morozow zginął. Bojownicy Monolitu wciągnęli nas w zasadzkę poświęcając życie własnych ludzi.
Dranie! Nie mogli wiedzieć, co planujemy... Więc straciliśmy snajpera. A co z celem operacji?
Ponieśliśmy pewne straty... Bojownicy Monolitu wciągnęli nas w zasadzkę poświęcając życie własnych ludzi.
Dranie! Nie mogli wiedzieć, co planujemy... Więc straciliśmy paru ludzi. A co z celem operacji?
Oddział wybity do nogi... Bojownicy Monolitu wciągnęli nas w zasadzkę poświęcając życie własnych ludzi.
Dranie! Nie mogli wiedzieć, co planujemy... Więc straciliśmy Tarasowa i jego ludzi. A co z celem operacji?
Mam broń. Została uszkodzona w trakcie walki.
A więc nie możemy ustalić, czy została użyta do zestrzelenia helikopterów. Słuchajcie, majorze: wy macie znajomości w kręgach stalkerów. Możliwe, ze oni już kiedyś natknęli się na tę broń. Powinni być wśród nich technicy. Porozmawiacie z nimi?
Dobrze.
Świetnie... A, skoro o tym mowa. Jeszcze jeden stalker uszedł żywcem z Jupitera. Jeśli chcesz, pogadaj z nim na ten temat.
Wciąż nad tym pracuję.
Rozumiem. Majorze, ta bron jest nam potrzebna. Na pewno rozumiecie, jakie to ważne.
A-ha.
Znalazłem twoje zapiski w kompleksie Wołkow AA. Weź je.
Słuchaj... A, nieważne. I tak pewnie nikt z naszych nie pojawi się w tym miejscu. Jeśli zauważysz tu jakichś żołnierzy, daj mi znać, dobra? Z góry wielkie dzięki...
Majorze... Bogu niech będą dzięki! Jestem uratowany!
Jak tu wylądowałeś?
Eee... Niewiele pamiętam... Byłem tak przerażony, że ledwo mogłem myśleć, a nawet nie wiem, co mnie przestraszyło. Czułem, że muszę się schować, więc pobiegłem... Pamiętam ulice, jakieś zakręty... Dotarłem do tej dziury. Drzwi były zamknięte od zewnątrz... Myślałem, że tu umrę. Jak mnie znalazłeś? A tak w ogóle to wynośmy się stąd i chodźmy do bazy. To miejsce działa mi na nerwy...
Chodźmy.
Witam. Potrzebujesz pomocy medycznej? Nie jestem lekarzem, ale potrafię usuwać kule i zszywać rany.
Potrzebuję informacji.
Pytaj.
Co do operacji Tor Wodny...
Tak?
Czy kiedy helikoptery znajdowały się w powietrzu, wydarzyło się coś dziwnego?
Dopiero wtedy, gdy zaczęły spadać. Trzymaliśmy się planu operacji: wystartowaliśmy 90 sekund przed emisją, włączyliśmy system ochronny i przełączyliśmy maszyny na autopilota. Lecieliśmy najkrótszą bezpieczną trasą, opracowaną przy pomocy mapy anomalii. Widoczność była zerowa, ale to nie powinno było zakłócić przebiegu misji, bo korytarz był wystarczająco szeroki. Według planu mieliśmy dotrzeć do elektrowni w dwanaście i pół minuty. Po dziewięciu minutach straciliśmy łączność z Ogończą 4, a pozostali zaczęli padać jak muchy.
Mam jeszcze parę pytań na temat operacji.
Co wiesz o tym, co stało się z helikopterami?
Prawie nic. Ogończe 2 i 4 to dla mnie zupełna tajemnica. Nie wiem, gdzie się rozbiły ani co się stało z ludźmi, którzy nimi lecieli. Informacje o pozostałych śmigłowcach pochodzą od ludzi, którzy przeżyli, a tych nie ma zbyt wielu, więc nie można liczyć na dokładny opis wydarzeń. Poza tym, mieliśmy inne zmartwienia.
Opowiedz mi o Ogończy 1.
Jak się tu dostałeś?
Niedaleko pola minowego spotkaliśmy stalkera. Chyba usłyszał eksplozję miny. Dziwny facet... Mówił o sobie „Przewodnik". Nie zadawał żadnych pytań, po prostu zaproponował, że doprowadzi nas do Prypeci. To nam odpowiadało, więc się zgodziłem. Na wszelki wypadek mieliśmy go na oku, ale wszystko poszło gładko... Aż do samego miasta nie odezwał się ani słowem, a kiedy doszliśmy na miejsce, nagle zniknął. Powiedziałem ludziom, żeby go nie szukali.
Opowiedz mi o Ogończy 3.
Kapitan Tarasow mówi, że obydwa silniki miały awarię. Musieli lądować na wzgórzu w pobliżu pozycji B2. Mieli szczęście, bo lądowanie było miękkie, ale technik nie miał czasu określić przyczyny awarii, bo zostali zaatakowani przez snorki i stracili trzech ludzi. Pozostali zdecydowali, że nie będą tam siedzieć - skontaktowali się z Ogończą 5 i poszli się z nimi spotkać. Po drodze wdali się w walkę z dobrze uzbrojonym oddziałem wroga, ale zdołali z tego wyjść bez strat w ludziach.
Jak się dostali do Prypeci?
Załogi Ogończy 3 i 5 zdołały spotkać się niedaleko miejsc katastrofy, przy jakiejś barce. Doniesiono mi, że człowiek, który tam mieszka, to kompletny wariat: kiedy moi ludzie próbowali go schwytać, on wykrzykiwał, że ich aresztuje! Niech mnie, biedny dureń był sam, a ich jedenastu. W każdym razie, okazało się, że to spotkanie było szczęśliwym trafem, bo w końcu udało im się dogadać i facet zgodził się poprowadzić cały oddział do Prypeci. Jedyną ofiarą był porucznik Steczenko, który po drodze stracił kilka palców u nóg w anomalii grawitacyjnej.
Opowiedz mi o Ogończy 5.
Zawiodła elektronika i Ogończa 5 runęła prosto w bagno. Katastrofę przeżyło pięciu ludzi. Kiedy wyciągali sprzęt ze śmigłowca, skontaktowała się z nimi załoga Ogończy 3. Dowódca oddziału, major Nieborski, zginął w drodze do miejsca spotkania. Biedak, tuż przy stacji odczytów zabiła go pijawka... Pozostałym nic się nie stało. Ale kiedy doszli do Prypeci, wdali się w walkę z siłami Monolitu i stracili jednego ze snajperów, starszego sierżanta Batiaja.
Jak się dostali do Prypeci?
Załogi Ogończy 3 i 5 zdołały spotkać się niedaleko miejsc katastrofy, przy jakiejś barce. Doniesiono mi, że człowiek, który tam mieszka, to kompletny wariat: kiedy moi ludzie próbowali go schwytać, on wykrzykiwał, że ich aresztuje! Niech mnie, biedny dureń był sam, a ich jedenastu. W każdym razie, okazało się, że to spotkanie było szczęśliwym trafem, bo w końcu udało im się dogadać i facet zgodził się poprowadzić cały oddział do Prypeci. Jedyną ofiarą był porucznik Steczenko, który po drodze stracił kilka palców u nóg w anomalii grawitacyjnej.
Prawie nic. Ogończa 2 to dla mnie zupełna tajemnica. Nie wiem, gdzie się rozbiła ani co się stało z ludźmi, którzy nią lecieli. O Ogończy 4 powinieneś wiedzieć więcej niż ja. Porucznik Sokołow, ten, który tu z tobą przyszedł, jako jedyny ocalał z jej katastrofy. Informacje o pozostałych śmigłowcach pochodzą od ludzi, którzy przeżyli, a tych nie ma zbyt wielu, więc nie można liczyć na dokładny opis wydarzeń. Poza tym, mieliśmy inne zmartwienia.
Prawie nic. Ogończa 2 to dla mnie zupełna tajemnica. Nie wiem, gdzie się rozbiła ani co się stało z ludźmi, którzy nią lecieli. O Ogończę 4 możesz sam zapytać porucznika Sokołowa. On jeden z całej załogi tej maszyny dotarł do Prypeci. Informacje o pozostałych śmigłowcach pochodzą od ludzi, którzy przeżyli, a tych nie ma zbyt wielu, więc nie można liczyć na dokładny opis wydarzeń. Poza tym, mieliśmy inne zmartwienia.
Potrzebuję innych informacji.
Nie mam więcej pytań.
Jaka jest sytuacja w Prypeci?
Gorzej już być nie może. Prypeć jest pełna fanatyków Monolitu i zombiaków. Emisje pojawiają się jedna za drugą, a oprócz tego trzeba ciągle uważać na mutanty i anomalie... Witajcie w piekle.
Jak sobie radzicie ze sprzętem i zaopatrzeniem?
Opowiedz mi o Monolicie.
To fanatycy, koniec, kropka. Nie wiem, co ich tak nakręca, ale bez przerwy szukają zwady. Nie uciekają nawet w obliczu przewagi liczebnej i ogniowej... A w tym miejscu to rzadkość. Zdaje się, że ciągle napływają do nich posiłki z CEJ. Pieprzyć ich, straciliśmy przez nich już wielu dobrych ludzi...
Przesłuchiwaliście któregoś z nich?
To nic nie daje. Przede wszystkim walczą na śmierć i życie. W końcu nasi chłopcy zdołali wziąć jednego żywcem - ogłuszył go granat - ale niewiele z tego wynikło. Na sekundę spuściliśmy go z oczu, a on tak mocno rąbnął głową w ścianę, że jego czaszka pękła jak skorupka jajka.
Co teraz zrobicie?
Nie sądzę, żeby dało się kontynuować Operację Tor Wodny. Wasza obecność tutaj to potwierdza. Chcę utrzymać bazę, dopóki nie zjawią się śmigłowce. Mam kilka możliwych dat ewakuacji.
Nikt tu nie przyleci, dopóki się nie dowiemy, co spowodowało katastrofę Ogończy.
A więc tak to wygląda... Ale przecież pieszo się stąd nie wydostaniemy! Bóg jeden wie, ile kilometrów ma to gówno, a poza tym Zona pełna jest stalkerów, z którymi nie jesteśmy w najlepszych stosunkach. To znaczy, że naszym jedynym wyjściem jest przeprowadzić własne dochodzenie i nie dać się przy tym zabić. Mamy wspólny cel, majorze.
Nie teraz.
Słucham, majorze.
Ze sprzętu mamy tylko to, co mieliśmy ze sobą. Udało nam się również przechwycić trochę rzeczy Monolitu, głównie amunicję. Braki zmuszają nas do oszczędnego wydzielania zapasów. Tak samo jest z jedzeniem - mamy tylko żelazne racje i trochę żarcia z magazynu Monolitu.
Ze sprzętu mamy tylko to, co mieliśmy ze sobą. Udało nam się również przechwycić trochę rzeczy Monolitu, głównie amunicję. Braki zmuszają nas do oszczędnego wydzielania zapasów. Jeśli chodzi o jedzenie, to jest bardzo podobnie, z tym, że zawarłem umowę z Garrim. On przynosi nam konserwy, a my pozwalamy mu zostać w bazie i patrzymy w inną stronę, gdy szuka artefaktów... I tak nie mamy innego wyboru.
Pomściliśmy naszych chłopców... Rób, co musisz, i wracajmy. Nie mam ochoty dłużej tu siedzieć.
Nie traćmy tu czasu, dobra? Chcę jak najszybciej wrócić do bazy...
Dobrze.
Tam jest ta dziwna rzecz! Jak myślisz, do czego im ona potrzebna? A, nieważne. Chodź, stary - rób, co musisz, i wracajmy do bazy.
Skończyłeś już? Chętnie wrócę do bazy i coś przekąszę...
Dobrze.
Jak samopoczucie?
Do dupy. Dobrze być ze swoimi, ale przebywanie z innymi ludźmi w jednym bagnie nie napawa mnie optymizmem.
Nie widziałem cię tu wcześniej. Zjawiłeś się niedawno?
Tak. Jestem porucznik Sokołow, jeden z pilotów Ogończy 4.
Jak się tu znalazłeś?
Przyszedłem ze stalkerem imieniem Garri. Poprosiłem go, żeby mnie ze sobą zabrał, kiedy szukał drogi do Prypeci. To dopiero była przeprawa! Dobrze, że tuż po dojściu do Prypeci wpadliśmy na nasz oddział zwiadowczy.
Co się stało z Ogończą 4?
A kto to może wiedzieć? Od początku miałem złe przeczucia... Lecieliśmy na autopilocie, sprzęt działał bez zarzutu, a w następnej chwili siedzieliśmy w kupie złomu z rozwaloną elektroniką. Ja i pilot próbowaliśmy dotrzeć do płaskiego terenu, ale się nie udało. Spadliśmy prosto na główny warsztat elektrowni Jupiter, runęliśmy przez dach... Tylko ja przeżyłem.
Potrzebuję kamizelki kuloodpornej.
Dobrze. Na początek hełm... Teraz kamizelka - mam nadzieję, że będzie pasowała, bo i tak nie mamy innego rozmiaru. Połatałem ją, powinna wytrzymać.
Oczywiście, majorze... W tych okolicznościach nie mam wielkiego wyboru... Przy okazji, poszukajcie porucznika Kiryłowa. Wyda wam trochę sprzętu.
Co do helikopterów...
Słucham.
Rany, to wariactwo... Już widzę, jak Kiryłow będzie mnie później błagał o aspirynę.
Najgorsze jest czekanie. Nic innego tak nie wyprowadza z równowagi...
Dobrze, majorze, chłopcy mogą ruszać. Jeśli musicie się w coś zaopatrzyć, poszukajcie Kiryłowa i Rogowca. Dajcie znać, jak będziecie gotowi.
Dobrze.
Ruszajcie.
Cóż, w takim razie musi być twardy jak skała, taki, jakie mają naukowcy. Ale nie będzie łatwo namówić Hermana, żeby dał mi kombinezon. Mam przeczucie, że wolałby, żebym poszedł z gołym tyłkiem do krańca Zony, a nie zajmował cenne miejsce w ich bunkrze... Możesz spytać Oziorskiego. Jest trochę milszy i być może zgodzi się wydać mi kombinezon.
No i co, majorze?
[Dalej....]
[Dalej....]
Byłem tam. Jak tylko straciliśmy łączność z Ogończą 4, powiedziałem pozostałym o wyznaczonym punkcie ewakuacyjnym w Prypeci - pomyślałem, że możemy iść do elektrowni. Niemal w tym samym momencie helikopter oberwał i rozszedł się zapach spalenizny - zapalił się silnik. Piloci zdołali dolecieć do lądowisk w pobliżu Jupitera, ale przy uderzeniu obydwaj zginęli. Potem straciliśmy sierżanta Szlaczina - okazało się, że teren wokół lądowisk był zaminowany... W Prypeci zginął kolejny z nas, starszy porucznik, kiedy walczyliśmy z Monolitem o ten budynek.